Inne
Aktualności Hyundaia
Maciek - Żółty - Białystok - msobolewski<at>serczer.pl Witam, Jestem posiadaczem żółtego Atosa Prime od 2000 roku Przejechałem nim ponad 45 tys. km i nadal jestem z mego pojazdu bardzo zadowolony. Samochód wyposażony jest we wspomaganie kierownicy, klimatyzację, elektrycznie opuszczane przednie szyby i centralny zamek. Nie sprawiał dotąd żadnych poważniejszych problemów, ale zdarzały mu się drobne przypadłości: na początku pojawiały się problemy z gaśnięciem silnika zaraz po odpaleniu. Nawet nie wiem czy doszło do wymiany chipa, czy możliwa była jakaś regulacja, ale problem szybciutko zlikwidowano. Potem zauważyłem odpryski lakieru na przednim zderzaku (na krawędzi czarnych fragmentów), które dwukrotnie likwidowano, a jakieś trzy miesiące temu padł klakson. Wszystkie naprawy oczywiście bezpłatne, w ramach gwarancji. Kilka tygodni temu zauważyłem nierówne zużywanie się bieżnika z przodu. Zrobiłem geometrię i okazało się, że trzeba wymienić tuleje gumowo-metalowe przedniego zawieszenia. Poczekałem z tym dwa tygodnie, do przeglądu po 45 tys. km i za jednym zamachem zrobiłem wszystko. Trochę to bolało - wszystko łącznie kosztowało 800 zł. Ale zacznijmy od początku. Nie mogę powiedzieć, że od dziecka śniłem o ATOSIE. Na wersję klasyczną chyba bym się nie zdecydował. Tak naprawdę byłem zafascynowany Fordem KA i prawie pół roku polowałem na egzemplarz w wymarzonym kolorze i z odpowiednim wyposażeniem. Niestety taki samochód prosto z salonu był poza moim zasięgiem, szukałem więc odpowiedniego dwu- trzylatka. Miałem już także koncepcję jego tuningu. Kiedy jednak samochód idealnie spełniający moje oczekiwania sprzątnięto mi dosłownie sprzed nosa, skapitulowałem. I wtedy właśnie znajomi donieśli mi, że widzieli na ulicy dziwny samochodzik. Taki jakby Atos, ale z zupełnie innym tyłem. Pojechałem więc do salonu, gdzie dowiedziałem się, że właśnie wszedł do sprzedaży model Prime. Od razu przypadł mi do gustu, ale nie od razu mogliśmy być razem. W salonie był jeden egzemplarz do pooglądania ( nawiasem mówiąc już sprzedany), a .gdzieś po wzburzonych falach oceanu płynął statek wiozący z Korei Atosiki, na które można było składać zamówienia, co też uczyniłem. Dopiero po miesiącu nadszedł sygnał "Już jest!!!.I tu niespodzianka. Okazało się, że właśnie wprowadzono promocję, w ramach której dostaję klimę gratis! (Dzięki niej w takie upały jakich doświadczmy ostatnio wnętrze samochodu staje się najmilszym miejscem na świecie). W nowym samochodzie na gwarancji nie bardzo można poszaleć z przeróbkami. Poza tym sam zakup samochodu to wystarczający drenaż konta. Chciałem jednak, żeby mój pojazd choć trochę odróżniał się od egzemplarza seryjnego. Tu jednak z pomocą przyszedł mi właściciel salonu, gdzie dokonywałem zakupu, też fan tuningu (właśnie zainstalował w swoim Hyundaiu Coupe instalację podtlenku azotu). Tak więc już w salonie, zanim jeszcze z niego wyjechałem, zamontowane zostały polakierowane fabryczne spojlery boczne (nakładki na progi), polakierowano na czerwono bębny i zaciski hamulcowe oraz założono felgi aluminiowe. Na progach znalazły się też ochronne czarno-srebrne listwy z napisem "ATOS ", a rurę wydechową ozdobiła chromowana końcówka. Zainstalowany został także system audio (radiodtwarzacz CD Blaupunkta + 4 głośniki Magnat + aktywny subwoofer również Blaupunkta). Wszystko razem za bardzo rozsądne pieniądze. Po pewnym czasie okleiłem na czarno słupki środkowe, a we wnętrzu pojawiła się imitująca aluminium okleina kokpitu, aluminiowe nakładki na pedały, żółto-czarne dywaniki z logo Hyundaia i gałka dźwigni zmiany biegów z polerowanego aluminium.. Do tego doszły żółte pokrowce foteli i żółto - czarna nakładka na kierownicę. Tak jeździłem prawie dwa lata. Niestety mój pojazd nie doczekał się dokumentacji zdjęciowej. W załączeniu fotka rodzinna z tego okresu. W tym roku przyciemniłem szyby, na klamkach pojawiły się fabryczne chromowane nakładki (nie jestem przekonany, czy mi się podobają, ale nabyłem je bardzo okazyjnie), a szare plastikowe rygle w drzwiach zastąpione zostały aluminiowymi. Ponieważ oryginalny mieszek dźwigni zmiany biegów nie wytrzymał trudów eksploatacji i się porwał, zastąpiłem go skórzanym, oczywiście żółtym. Myślę, że to nie koniec zmian, ale jeszcze się nie zdecydowałem co dalej. Jak tylko znajdę chwilę na pstryknięcie kilku bardziej szczegółowych zdjęć, to oczywiście je prześlę. Zużycie paliwa na poziomie 6,0-6,5/100 km. Z włączoną klimą ok. 0,5 l więcej. Prędkość maksymalna w terenie płaskim 145 km/h, ale dwa tygodnie temu, jadąc z rodziną nad morze, na obwodnicy Trójmiasta jechałem 160 km/h i gdyby nie głośne protesty siedzącej obok małżonki mogłem chyba wycisnąć więcej, bo gaz nie był wdeptany do końca - ale tu jedna drobna uwaga - był to długi i dość stromy zjazd z górki. Żeby tak się zawsze dało jeździć. Cieszę się, że w końcu udało mi się znaleźć strony "atosowe', bo szczerze mówiąc zazdrościłem posiadaczom Matizów, Cieniasów i Golfów mających dla siebie wiele miejsca w internecie. Patrząc na drogi widać, że Atosy nie są już tak egzotycznymi samochodami i jest ich coraz więcej, mam więc nadzieję, że wpłynie to na rozwój tego serwisu, czego szczerze życzę. Pozdrawiam Maciek | |




























